Ładowanie

Urzędnik 2.0, czyli czym jest Online Media Policy i dlaczego warto wprowadzić ją w urzędzie?

Internet już dawno stał się integralną częścią naszego życia. To tam spędzamy znaczną część czasu zarówno w pracy, jak i poza nią. Coraz częściej zacierają się również granice pomiędzy tym co prywatne, a tym co zawodowe. Zwłaszcza że większość portali społecznościowych pyta obecnie o nasze miejsce pracy i publikuje tę informację na naszym profilu obok zdjęcia, imienia czy nazwiska. W takiej sytuacji może być trudno odróżnić, czy treści, które publikujemy w Internecie, to nasze prywatne opinie, czy też materiały, które mogą zostać powiązane z instytucją, w której pracujemy. By jasno rozgraniczyć te obszary oraz uchronić instytucję i jej pracowników przed niepotrzebnymi kryzysami wizerunkowymi i osobistymi, warto wprowadzić w urzędzie tzw. Online Media Policy, czyli podstawowe zasady obecności w Internecie.

CO MOŻE NAM GROZIĆ, CZYLI CZY ZAWSZE PAMIĘTASZ, ŻEBY SIĘ WYLOGOWAĆ

Najnowsza historia Internetu zna całą masę przypadków osób, które poprzez zwykłe pomyłki lub nieodpowiedzialne wpisy lub komentarze ściągnęły problemy nie tylko na siebie, ale również na firmy czy instytucje przez siebie reprezentowane. W Polsce swego czasu dość głośna była sytuacja, w której oficjalny profil Narodowego Banku Polskiego napisał do jednego z dziennikarzy po zakończeniu jego programu: „@jarekkuzniar masz »przyjemność« zaprosić? bandytę do studia? idź się leczyć albo sprawdź w słowniku znaczenie słów, które chcesz użyć…”. Czy było to oficjalne stanowisko banku dotyczące popularnego programu? Oczywiście, że nie. Po prostu jeden z pracowników w ferworze internetowej dyskusji zapomniał przelogować się ze swojego konta. W tym przypadku skończyło się na oficjalnych przeprosinach ze strony NBP i pewnie drobnych kłopotach jednej z zamieszanych w całą sytuację osób. Ale nie zawsze konsekwencje są tak niewielkie.

Zdarzały się również sytuacje, w których niefortunny, a często po prostu głupi wpis kosztował kogoś nie tylko oficjalne przeprosiny, ale również utratę pracy. Tak było między innymi w przypadku Justine Sacco, która przed swoją podróżą do Republiki Południowej Afryki zamieściła w sieci tweeta o treści: „Lecę do Afryki, mam nadzieję, że nie złapię AIDS. Żartowałam. Jestem biała”.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

   

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 24  Strona 25

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE